Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
 

Ofiary Tabaki 31-08-2006

Lubię sobie wciągać tabakę, jednak ludzie dziwią się po co to robię, co mi to daje ? Samo wciąganie tabaki wygląda jak zażywanie jakiś kolumbijskich proszków, wiec reakcje ludzi są co najmniej dziwne, najczęściej są zgorszeni :) oczywiście oprócz  zgorszenia niektórzy są ciekawi i sami próbują. Dziś chciałbym przytoczyć parę definicji dotyczących tabaki, oraz zaprezentować ofiary tabacznego nałogu.

DEFINICJE :

  1. Tabaka jest to zmielony tytoń, który wciąga się nosem w celu kichania - definicja klasyczna, używana przez większość społeczeństwa.
  2. Tabaka jest to bezsensowna używka, w postaci zmielonego tytoniu. Bezsens tabaki polega na braku jakiejkolwiek reakcji na organizm (pobudzenie, upojenie) - definicja sceptyczna, używana przeważnie przez osoby, które nigdy tabaki nie zażywały (ew. kilka razy), a uważają się za jej wybitnych znawców.
  3. Tabaka jest to sproszkowany tytoń, który zażywany do nosa przez odpowiednie oprzyrządowanie (np. lufki, rurki) wywołuje zjawisko tzw. fazy, której następstwami są bóle głowy, kłopoty ze śluzówką oraz inne problemy natury fizycznej - definicja używana przez młodych pretendentów na "macho". Nie interesuje ich aromat, ważna jest długość wciąganych ścieżek.
  4. Tabaka jest to używka w postaci zmielonego tytoniu, służąca do wciągania przez nos. Dostępna w wielu gatunkach, różniących się sposobem zmielenia, wilgotnością, oraz, przede wszystkim, aromatem. Udrażnia drogi oddechowe, posiada właściwości orzeźwiające - definicja "aromatyczna", używana przez osoby zażywające tabakę "dla aromatu". Osoby takie stają się często wielkimi miłośnikami tabaki, równie często jest to zamiłowanie krótkotrwałe (tabaka "idzie w odstawkę").
  5. Tabaka jest to medium na lepszy sposób bycia. Działa zarówno na ciało, jak i duszę. Jej wpływ na ciało polega głównie na oczyszczeniu. Tabaka oczyszcza drogi oddechowe napełniając je dodatkowo dozą świeżego aromatu (mentol? malinka? A może coś bardziej wymyślnego - ot, taki banan na przykład?). Działanie na duszę również polega na oczyszczeniu. Powoduje ona w człowieku swego rodzaju katharsis - zwiększa jego wrażliwość i ciekawość świata. Potrafi zbliżyć ludzi - często bywa przedmiotem rozmów, dyskusji, czy nawet felietonów. Tabaka jest zażywana przez stosunkowo niewielką ilość populacji... Dla jednych używka, dla innych pasja dająca radość, będąca niejako motorem napędowym do działania, co często spotyka się z niezrozumieniem osób trzecich (wynikającym zapewne z "niszowego" charakteru tabaki). Każdy chętny może się przekonać, jak to naprawdę jest. Wystarczy dobre towarzystwo, łono natury... Posypać, zażyć, zapomnieć się na chwilkę... to naprawde fajna sprawa i wielu porobuje, stajac sie "Ofiarmi tabaki"

Polecam strone http://www.otabace.pl tam poczytacie wiecej

KOMENTUJ


Bagna na poligonie 30-08-2006

Ostatni dzień urlopu znowu spędziłem na eksplorowaniu swoich okolic :) ponieważ czuje się jak w bagnie pojechałem znowu na bagna, jednak troszkę inne niż poprzednie. Na wycieczkę zabrałem się z Adamem i Śrubą,

Na widok obiektu zwanego kontenerem, wrodzona pasja zawodowa Adama wzięła górę nad rozsądkiem..... podobno ludzie wyrzucaja ciekawe rzeczy na smieci :)

W końcu prawie dotarliśmy na bagno jednak po drodze mijając kilka ciekawych zbiorników wodnych w których nie chciał bym się kąpać.

No dobrze jeszcze chwilka trudności i byliśmy na bagienkach, osobiście próbowałem wejść głębiej ale niestety masa 100 kg i mokre buty skutecznie mi to uniemożliwiały, pozostało parę ujęć ogólnych

Chłopcy mnie pospieszali i marudzili więc drogę powrotną odbyliśmy wzdłuż torów.

Zaczeła się praca , znowu nie ma czasu na realizowanie pomysłów, ale sie postaram :)

KOMENTUJ


Chodzenie po bagnach wciąga 26-08-2006

Urlop w domu to chyba największa kara dla człowieka pracującego. Kurcze w sumie przez prace zawodowo-najemna tracimy umiejętności cieszenie się z rzeczy oczywistych, powszechnych i na co dzień niezauważalnych , ponadto praca zawodowa zabiera nam oprócz czasu, całkowicie kreatywność, możliwość uprawiania filozofii ba nawet niektórym chęć do prokreacji ;).Samodoskonalenie się w celu znalezienia lepszej pracy, kreatywność w pomysłach by z chwałą realizować misje firmy......eee to nie dla mnie, może robienie dziś czegoś na co dzień niezauważalnego kiedyś okaże się wielki ? może zatrzymanie się w szarej masie pędzących owiec pozwoli cieszyć się czymś pospolitym, oczywistym i pozwoli zauważać coś niedostrzegalnego ? Siedzę jak ciemny tępak w domu i odliczam czas kiedy znowu będę musiał iść do pracy, ale nie, udało mi się znaleźć cos co mamy na co dzień a nie umiemy się z tego cieszyć !! Pojechałem zwiedzać Mazowiecki Park Narodowy, naszykowałem rower i pełen energii na przeżycie przygody, ruszyłem w las. To był miły wypad i chciałem wam pokazać kilka oczywistych kadrów z pospolitego miejsca, na które mamy czas żeby je odwiedzić "bo to tak blisko..." a których nigdy nie odwiedzimy.....


Ok. ruszam o 12, pełen energii, no ale jak to w życiu bywa ze los rzuca mi kłody pod nogi !!!! Tyle radości z jeżdżenia a tu pierwsza przeszkoda !!! człowiek nie osiągający celów popada we frustracje !!! znalazłem metodę komplementarna, przestałem jechać.

W lesie natknąłem się na dziwna budowle hmmm molo w środku lasu ? a może to po prostu międzyplanetarny genetaor adrenaliny hmmmm....? Czego to ludzie nie wymysla ;)

Chwile później przekonałem się na własnej skórze ze generator adrenaliny działa ponad moje oczekiwania !!! hmm polecam jedyne 9.99 a zdradzę tajemnice lokalizacji generatora adrenaliny a jeżeli zadzwonisz w ciągu pięciu minut to otrzymasz zniżkę 10% u centrum naprawy rowerów.

5 min później policzyłem osobista moja klawiaturę... Wszystko w porzadku wiec ruszam dalej.....

No tak jak nie generator adrenaliny to Indianie... wiem którzy pewnie ci co pod empikiem tance uprawiają.... dobra zmykam zanim stracę skalp. Chyba ze szałay buduja sarny ???

Zapomniany pomnik na skraju leśnych dróg , daje moment kontemplacji

Ok. docieram do bagnisk, kurcze bagna to fajna sprawa, naprawdę uroczyście przyrzekam ze: "chodzenie po bagnach wciąga"

Tak mnie wciągnęło ze postanowiłem wracać w las, po drodze zagadałem z grybkiem ale niechciał gadać natomiast uświadomiło mi to ze jestem głodny

Oczywiście jako stary podróżnik zaopatrzyłem się w suchy prowiant który skonsumowałem i chyba uciąłem sobie drzemkę, ale prowiant zajdlem cały !

P.S. na tym zakończyła się moja podróż i chęć dokonania czegoś wielkiego... chiałem także podziekowac mojemu apartowi za sliczne ujecia moich wyczynow kaskaderskich i drzemki, nie wiem jak on to robi bez mojej wiedzy.

KOMENTUJ


Motocyklowa wycieczka, czyli na ostro i na kacu 23-08-2006

W końcu wróciłem z bardzo ciekawej wycieczki motocyklowej i nareszcie mój fotoblog odżyje. Dziś opowiem o wydarzeniach ostatnich dni, oraz pokaże miejsca które odwiedziłem. Zapewnie ciekawi jesteście gdzie byliśmy ? Jak to mówią moi Bracia "W piź#$ie już wisz gdzie", oczywiście tam tez dotarliśmy co widać poniżej:

No ale może od początku na wycieczkę do Węgier wybraliśmy się w 6 osób na 3 motocyklach i tak od prawej Ragos, Mandolina, Pani Olszewska, Gwiazda wieczoru czyli Ptycho oraz mój osobisty odnaleziony guzik zła czyli Ania Tygrysiczka.

Oprócz codziennej żmudnej pracy pakowania rozpakowywania robienia śniadań i chodzenia do sklepu wydarzyło się wiele ciekawych rzeczy , zobaczyliśmy ciekawe miejsca doświadczyliśmy motocyklami górskich dróg na węgrzech ,posmakowaliśmy zacnych trunków no ale od początku. Wyjazd z warszawy o 14 do Janek deszcz zmoczył nas do suchej nitki , jednak należy być twardym jak kaczuszka a nie miękkim jak głaz, wiec kontynuowaliśmy podróż do Białki Tatrzańskiej dotarliśmy o 1 w nocy gdzie Pycho z Panią Olszewską nas oczekiwali, ale flaszka 0,7 już nie czekała bo jak to ptyś powiedział "kuźwa zimno było i pic się chciało". Rano pogoda dopisała ,ubrania wyschły i wyruszyliśmy z Białki Tatrzańskiej na Słowacje

Pierwszy postój w słowackim mieście Poprad, gdzie spróbowaliśmy specyfików tutejszej kuchni oraz piwa , jak się później okazało specyfika tutejszej kuchni są frytki,

W Popradzie także po raz pierwszy spotkaliśmy się z trudnością liczenia tysięcy tysiąców stotinek , zajęcy czy jaki im tam korona i forintom. Tak liczenia było sporo

Pod wieczór dotarliśmy do Węgier , przez przejście graniczne przeszliśmy kilka minut po tym jak je zamknęli ponieważ przejście w Aggateku czynne jest od 8-20, panicznie poszukując domków , próbując dogadać się w 4 językach, olaliśmy campingi i ruszyliśmy w miasteczko, gdyby nie niemieckie napisy "zimmer frei" nigdy byśmy się nie kapneli ze "Szoba kiado" napis prawie na każdej bramie oznacza wolne pokoje, ja sam podejrzewałem ze słowo "szoba kiado" to jakaś sprzedaż jajek. Domek znaleźliśmy zacny choć wyglądał razem z podwórkiem jak mini skansen (duże łóżka na siennikach, dywany na ścianach, na podwórzu studnia na korbę i sprzęt rolniczy z XIX.w. )

Do Aggatelka (czy Aggateku) przyjechaliśmy obejrzeć piękne jaskinie wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO (w Polsce min. wpisane są Wieliczka i Malbork )
Jaskinie te maja długość 25 km z czego jedna część jest w Słowacji druga na Węgrzech do zwiedzania udostępniono 1,5 km, nie ma co o tym pisać te jaskinie są po prostu piękne !!!


Niektórzy mogą powiedzieć ze jaskinie są chujowe jednak ja nic chujowego w nich nie widziałem.

Ok. następnym punktem programu był Tokaj , znany na całym świecie i słynący z win region który także został wpisany na listę UNESCO. W drodze do Tokaj spotkaliśmy Węgierskiego motocyklistę na dość wydumanym motocyklu w stylu rat-bike z domieszka bonanzy.

Tak Tokaj to krajna wina, piękne winnice na zboczach gór zapowiadały nieziemska eksploracje tutejszych piwniczek winnych czyli w naszym nazewnictwie wyprawowym winniczek.

I wcale się nie pomyliłem piwniczki były pełne uroku i klimatu a wino hmmmm... Małe uliczki i kwiaty których nazw nie znam.

W tym dniu były także urodziny Ptycha, w prezencie dostał 5 butelek 2l wina (Tokaj Furmint) widoczna ostatnia butelka na stole ;) , oczywiście eksploracja barów i uliczek Tokaja trwała do późna w nocy chyba do 2 jednak Ja i Pani Olszewska jeszcze poszliśmy na afterparty pozlotowe do klubu Black Dragon MC, gdzie po upodleniu 2 angielskojęzycznych tłumaczy byłem uczony Wenerskiego "na zdrowie" przez dobrych 30 min a brzmiało to jakoś tak "egre szereg dre" zdjęć nie mam ale mam pamiątkowa naszywkę blakdragonsów.

Nie sposób było nie odwiedzić pomnika Bachusa oraz zaznajomić się z lokalnymi żulami

Tokaj opuszczaliśmy z łzami w oczach i tylko owieczki płakały z nami (owieczki jechały w tirze do rzeźni wiec miały o co płakać ale wspólne beczenie owieczek i naszego peletonu zła wzbudzało sympatie i malowało uśmiechy na twarzach miejscowej ludności

Następny punkt wycieczki to miasto Miszkolc i twierdza z XIII w. Nazywała się jakoś Difuscoś Var bardzo urokliwa dla miłośników zamków

Ponieważ brak objawów kaca, oraz stanu racuchowa na policzkach ,uśmiechniętych gęb i szumu w główkach, zmusił nas do natychmiastowego udania się do równie sławnego i słynącego z win Egeru. W drodze do Egeru przejechaliśmy 80 km przez Park Narodowy Bukku, zdjęć z parku nie ma bo był to raj dla motocyklistów nie fotografów . Zakręty serpentyny w mrocznej puszczy droga dobra po prostu żyć nie umierać !!! opony zajechane a mój intruder spalił 200ml oleju !! ale było warto. W Egerze zaraz po zakwaterowaniu do domku (który był tańszy od namiotów) udaliśmy się do "Doliny Pięknej Pani" w miejscu gdzie piwniczki są jedna na drugiej a menu jest po angielsku węgiersku niemiecku i polsku. (na zdjeciu pomnik Pięknej Pani)

Ale od początku, ponieważ piwniczek było ze 40 postanowiliśmy odwiedzać co druga, wino 200ml w cenie 0,85 PLN !!!! na zdjeciu widoczna jedna ze scian piwniczkowych tych scian bylo sporo, na drugim zdjeciu piwniczka w srodku na scianach przylepione do plesni najrozniejsze monety z calego świata.

Zobaczyliśmy jak się nalewa wino a win mieli kilka rodzaji np. EGRI BIKAWER, EGRI MUSKATLY, EGRI MERLOT, EGRI MEDINA, metodę nalewania wina po pijaku najlepsza miała pijana starsza pani widoczna w tle na ostatnim zdjęciu, mimo odchyłu 50cm w Tyl podczas nalewania wina za pomocą szklanej rurki nie wylała ani kropelki !!! , oczywiście natknęliśmy się na 40 osobowa grupę Polskich emerytowanych mazowszanek, które na cała dolinę śpiewały polskie szlagiery (szła dzieweczka do laseczka.... lub Jeszcze jeden mazur dzisiaj, choć poranek świta....) generalnie i ten dzień skończył się pijaństwem.

Następnego dnia zwiedziliśmy Eger, i tak do katedry nas nie wpuścili, do drugiego kościoła wpuszczali ale nie był jakiś wybitnie ciekawy

Ale to co nas zaciekawiło to pomnik upamiętniający walki z Turkami, oczywiście Pycho chciał się zdrzemnąć w tureckim turbanie

No i odwiedziliśmy twierdze w której to nijaki generał Laszlo Dobosz Laszlo czy jak mu tam było bohatersko bronił miasta przed 150 tys. armia Turków , dla podtrzymania ducha bojowego dawał wszystkim do picia Egri Bikawera , mi po bikawerze to się spać chciało nie walczyć ;)

Jeszcze rzut oka na Minaret a raczej jedna pozostała wieże i już Pycho i Tygrysiczka spragnieni efektu szumu w główce wygonili dzieci i rozkręcali się w fajnej zabawie po ktorej kreciło sie w głowie, a to oznaczało ze trzeba iść na wino !

Ale do wina jeszcze daleka droga, z Egeru skierowaliśmy się do wioski Holloko jest to żyjący skansen wpisany na listę UNESCO jedna nie zrobił na Nas jakiegoś większego wrażenia , brak pokazów ludowej sztuki, występów, slaby marketing po prostu wolał bym pic wino pod sklepem, zresztą sami popatrzcie

Po Holloloko udaliśmy się nad super sławny Balaton i co zamiast dotrzeć nad jeziorko to zaczęliśmy od śniadania na polu namiotowym, potem dopiero poszliśmy się lansować , oczywiście Ptycho prezentował strój kąpielowy z lat 30,

I tak przeleżeliśmy nad Balatonem aż do pory obiadowo-kolacyjnej i oczywiście zredlimy tutejszy obiad...

A zaraz potem kolacje po której Ptycho poszedł spać

Na koniec zrobiliśmy sobie romantyczna fotkę z moim guzikiem zła i poszliśmy na wino

Z niekłamana radością opuściłem Balaton !! po prostu lipa tysiące stotinek za wyciecze nad Zegrze ech..... ostatnim miejscem które chcieliśmy odwiedzić to Budapeszt , Nielubie dużych miast ale się przekonałem , w Budapeszcie obejrzeliśmy kościół Macieja

Basztę rybacka , podobno ulubione miejsce Budapeszteńskich kochanków oraz popodziwialiśmy Węgierski parlament i zamek Królewski choć bliska nie wyglądał najpiękniej

Podziwialiśmy oczywiście panoramę miasta w dzień i w nocy

Zrobiliśmy sobie spacerek mostem Łańcuchowym na druga stronę Dunaju by podziwiać piękno zamku królewskiego.

Cóż to był już koniec naszej wycieczki czekało nas 750 km do domu jechaliśmy 15 godzin z czego 200 km w deszczu w nocy miedzy tirami brr . Było wiele jeszcze rożnych przygód i historyjek, można było zrobić jeszcze więcej ciekawszych zdjęć, ale poco może warto się tam samemu wybrać i przeżyć swoja przygodę życia ?
P.S. chciałem podziękować mojej kochanej Ani która była moim guzikiem zła , Pani Olszewskiej za nocne wyprawy przez parkany i błoto oraz za śniadania, Mandolinie za wytrzymałość na motocyklu i pogodę ducha , Dominikowi za to ze wszystko można zrobić jeśli się tylko chce , Zbyszkowi za pomysł i część artystyczna tego wyjazdu . Mam nadzieje ze za rok pojedziemy w inne miejsce gdzie robią alkohol co powiecie na Szkocje ?

KOMENTUJ


Adam,Lucyfer i dzieci 11-08-2006

 

Jak to by było jakby Adam i Ewa zdecydowali inaczej po tym jak zapytali Lucyfera o przyszłość ich potomstwa ? Lucyfer na pewno pokazał im: tysiące ofiar przy budowie piramid, krwawe krucjaty, plagi średniowiecza dziesiątkujące całe miasta, wyczyny obywateli rewolucji francuskiej , podboje Napoleona, gazowanie okopów w czasie I wojny światowej , obozy koncentracyjne i śmierć milionów osób w imię czego ? władzy, bogactw ,dominacji, czystości rasowej ? a może tylko w celu rozwoju cywilizacji ..... Nie wiem mam nadzieje ze na końcu pokazu Lucyfera nie było pustyni, jak w powieści węgierskiego autora ,którego nazwiska nie pamiętam ? Może właśnie wtedy Adam postanowił ze zabije swoje dzieci i nie doprowadzi i nie dopuści do cierpień i potworności..... Ale nie zabił bo jak można tak zrobić ! patrząc w oczy małego człowieczka ? Ale są tacy co umieją ale to już nie ludzie to bestie.....

P.S. Jade na Wegry przez najbliższe dni nic się nie będzie tu działo, ale jak wróce fotoblog odżyje

KOMENTUJ


Odnaleziony Guzik Zła 10-08-2006

Marzył mi się specjalny niedziwedziowy guzik zła który mógłby kontrolować mój poziom upodlenia i euforii , no to znalazłem guzik zła , a nawet nie tyle co znalazłem tyle co guzik znalazł mnie. Tak, tak dostałem smsa który zakończył moje kilkudniowe poszukiwania guzika.
A oto ten sms :

Misko to ja będę twoim guzikiem zła , będę kontrolowała twój poziom upodlenia i wskaźnik twój euforii , baaa nawet powiem ci kiedy możesz mieć kaca...

Więc mój guzik zła ma na imię Ania ma 24 lata,wzrost 169cm, wymiary 92-65-90 ,ulubione kolory :czerwony i czarny, znak zodiaku skorpion, zawód: niedzwiedziowy guzik zła, zresztą sami zobaczcie, oto Ania - osobisty guzik zła Niedźwiedzia......

KOMENTUJ


Stare Motocykle w Czersku 09-08-2006

Raz na 2 lata w miejscowości Czersk koło Góry Kalwarii odbywa się zlot motocykli zabytkowych i polskich motocykli "sokół". Mam pewna słabość do starych motocykli , może to dlatego ze przesiedziałem młode lata w garażu doprowadzając moje motocykle do stanu używalności , a może ze stare motocykle maja dusze i serca swoich konstruktorów ? Lubię wszystkie motocykle stare i nowe , dwusuwy i jednocylindrowe fałki ;)

KOMENTUJ


Ślub Marcina i Kingi 08-08-2006

W sobotę miałem okazje wystąpić jako drugi fotograf na ślubie kumpla Jonego , oto mała próbka najbardziej obfotografowanego wydarzenia jakim jest ślub ! Jednak pragnę nadmienić ze ślub Marcina i Kingi mógł odbyć się tylko raz bo ze ślubami jest jak z muchomorami są jadalne tyle tylko ze jeden raz w życiu

Ciekawe o czym myśli Jony teraz ? może o niebieskich migdałach ?

albo o rundce na motocyklu ?

-bierzesz sobie te kobietę za żonę ?

-pomidor !

-bierzesz sobie tego mężczyznę za męża ?

-pomidor !

To zdjęcie jest specyficzne i historyczne ponieważ to ostatnie wystąpienie publiczne Jonego podczas pijaństwa

tu wcale nie chodziło o chłopczyka, tylko mi się nogi pani spodobały ale nie miałem pretekstu do zdjęcia :)

a potem już prezenty, życzenia i żyli długo i szczęśliwie :)

Oczywiście ze dzisiejszy odcinek to nic innego jak reklama , chcesz mieć zdjęcia ze ślubu, komunii lub chrztu , a może plener z twoja pociechą, ukochanym ???? pisz na mój mail :) lub na GG 2788359

KOMENTUJ


Guzik zła 07-08-2006

Czasami zastanawiam się czy moje życie to nie jedno wielkie pasmo pijaństwa i zabawy ? dziś jest poniedziałek siedzę w pracy i nie tyle co mam kaca, ale jestem pijany jeszcze !!!! Ostatni wpis to tez był o kacu !!!! Marzy mi się specjalny guzik taki niedzwiedziowy guzik zła ,dzięki któremu mógłbym kontrolować stan mojego upodlenia i euforii :) taki pstryk i jestem trzeźwy , 8 godzin w pracy a po pracy pstryk i upodlony ,pijany, podkręcony , nawalony jak stodoła !!!! ile by to oszczędziło problemów np. kaca (kac-kara za zaprzestanie picia) . od dziś staje się pilnym poszukiwaczem zaginionego guzika zła !!! Przysięgam ze wierze w to, ze taki guzik mamy gdzieś ukryty, tak jak umiemy latać jak gołębie, tyle ze nikt nie chce próbować latania z obawy o życie , ale prawda jest taka ze gołębie też nie wierzyły i się bały, ale jeden kiedyś spróbował i teraz łatają wszystkie ? hmm powiecie ze ludzie skakali z wieżowców i nie latali ?? ale odpowiedzmy sobie na jedno ważne pytanie . Czy samobójcy skaczący z dachu machają łapkami ? właśnie dlatego nie odkryliśmy ze umiemy latać . Tzn. ja będę umiał łatać jak znajdę guzik zła :)

Z wyrazami szacunku i zgodnie ze staropolskim powiedzeniem taty niedziwedzia "świat na trzeźwo jest nie do przyjęcia" pozdrawiam.


KOMENTUJ


Prosiaczek i Tygrysek 04-08-2006

Mam Kaca , popiłem z Mańkiem nienawidzę Rege, piwa i całego świata :(, niechce mi się pisać ,do tego wszyscy ode mnie coś chcą w pracy.... np:

Magda: Słuchaj klient mówi że jak rozmawia przez telefon to słyszy pikanie !

Ja: powiedz mu żeby poszedł do psychiatry jak słyszy rzeczy których nikt inny nie słyszy

kocham ten stan kac-fazy ;) Jestem pijakiem

A to zdjęcie z naszej wycieczki po Czechach potraktowane brutalnie Photoshopem :)

KOMENTUJ


Ptycho 03-08-2006

Dziś chciałem przedstawić Ptycha . Ptych to fajny przyjacielski przyjaciel , bardzo go lubię mimo ze Panią Mąkę nazywa Panią Mąka , i psuje ładne motocykle ;). Ptychu to stary mieszkaniec warszawskiej Pragi, używa fajnych cwaniacko-warszawskich zwrotów , jeździł motocyklami jeszcze w czasach kiedy Ja po drabinie na dywan wchodziłem i na chleb mówiłem "pleb". Oto Ptycho !!!!!!

Na tym zdjęciu w otoczeniu ładnych dziewcząt , ale na co dzień Pani Olszewska jest treścią Pychowego życia, Ptysiu ma także kilka innych hobby których nie wymieniłem wcześniej i tak dla przykładu SPANIE tak spanie to jest coś co lubi najbardziej , od spania na imprezie od 22 godzinie do drzemki podczas oczekiwania na ważny telefon, byle gdzie byle jak aby spać :)

W przerwach w spaniu Ptycho jest niezrównanym tancerzem........

.......i pija zacne trunki np. szato la patik rocznik 2006 z wczesnego zbioru zeszłorocznych zgniłych jabłuszek , lub trunków takich jak "wyrwi kicha" "mózgo-jep" i jego ulubiony "TURBO PTYŚ"

Ale wszystkie te jego cechy, zalety przyćmiewa jedna najbardziej super cech , a mianowicie Ptychu jest zajebiście twarzowy , kosmicznie bolkowololkowy na niby nóżkach :)

Na tym chciałbym zakończyć moją krótką wycieczke po Ptychu. Jak to mawia Ptycho "Wszyscy zginiemy"

KOMENTUJ


Tanie Wino 02-08-2006

Tak to prawda, uwielbiam tanie wino , jest dobre, tanie i jak to mówiła moja ciocia Dosia jak nie widać różnicy to po co przepłacać ? Naprawdę wśród zalet taniego wina mógłbym wymienić mega fajną kac-kupę , poranna stójkę oraz super humorek kacowy. Do tego każda etykietka taniego wina to istny majstersztyk graficzno-artystyczny i jako jeden z niewielu produktów na rynku ma podany prawdziwy skład chemiczny (bo i po co oszukiwać )., wśród innych zalet można wymienić cenę i np. za 7 pln bez kaucji urywa ci się film ( 2 winka w klasycznej buteleczce ). Tak więc pierwszy weekend Sierpnia proponuje spędzić w jakimś przytulnym parku z tanim winem w łapce i okrzykiem świat na trzeźwo jest nie do przyjęcia......

P.S. jeszcze troche informacji tu

 

KOMENTUJ


POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ -->>

 

Uwaga wszystkie fotografie są mojego autorstwa i zgodnie z przepisami USTAWY z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych wszelkie prawa do fotografii na stronie sa własnoscia jej autora. Kopiowanie i rozpowszechnianie ich w jakiejkolwiek formie jest zabronione.

O Mnie

MOJE PRACE
Portrety new!!!
Krajobrazy
Reportarze
Inne
Śluby

MOJE STRONY

- Motocykle
- Moj Klub
KSIEGA GOŚCI

@ Napisz do mnie
m-niedzwiedz@wp.pl.x

 GG 2788359